niedziela, 15 kwietnia 2018

1.2. - Nyarlathotep Cycle


 THE NYARLATHOTEP CYCLE

Ostatni mój nabytek, dzięki Twej uprzejmości, został pierwszą lekturą, po kolumbrynie jaką był NECRONOMICON. Musisz wiedzieć, że podchodziłem do tego tomu z mieszanymi uczuciami.

Nim jednak zajmę się zawartością, pozwól, że przedstawię Ci pewną ciekawostkę. Otóż, wyobraź sobie, okładka owego tomu, to obrazek, który w całej okazałości został przedstawiony w podręczniku głównym do Call of Cthulhu siódmej edycji, jak i na pudełku do kości Nyarlathotepa, z ostatnio zakończonego kickstartera Q Wrokshopu. To tyle, jeśli chodzi o ciekawostki.

Moje mieszane uczucia związane z tym tomem były efektem przemyśleń, na temat zawartości. Skoro Bloch pisał najlepsze opowiadania mityczno-egipskie, to czy jest coś jeszcze do dodania? Być może Maski Nyarlathotepa tak bardzo zawęziły postrzeganie me tego Boga Zewnętrznego przez pryzmat tylko jednej kultury, a mianowicie kultury egipskiej (choć Maski dzieją się na pięciu kontynentach i w każdym z nich Pełzający Chaos ma inną formę). No cóż. Dobrze, że się myliłem w tej kwestii i zawartość tomu jest bardzo różnorodna, a w drugiej połowie wręcz genialna! Zacznijmy jednak od początku. Co Ty na to? No tak, nie ma Cię tutaj, zatem nie możesz odpowiedzieć.

Wstęp Wielebnego Price’a jak zwykle nie zawodzi i jest wręcz wyznacznikiem dobrej jakości zawartych później tekstów. Przyzwyczaił nas do tego Robert już nie raz. Chociaż teraz już chyba nie jest redaktorem w linii fabularnej w Chaosium, nad czym można tylko ubolewać. Miejmy nadzieję jedynie, że jego następcy będą godni przejąć po nim schedę.

Pierwszych kilka tekstów, Lorda Dunsanyego, Lovecrafta, R.E.Ha jak i Yeatsa i Wagnera są klasą samą w sobie. Nie będę się nawet nad nimi rozpisywał, gdyż trudno tu napisać coś mądrego o chociażby Duchu Ciemności (jak wiesz moim ulubionym Lovecraftowskim utworze!) zatem nie będę marnował miejsca na to również tutaj. Bloch, z powtórzonym z jego tajemnic Glisty opowiadaniem to również jest kwintesencja egipskiej części Nyarlathotepowatej mitologii. Zatem nie ma co  rozpisywać się dalej.

Ale Lin Carter i jego Klątwa Czarnego Faraona! Na Bogów! Chociaż nie jest tam powiedziane, że chodzi o Pełzający Chaos, jednakże klimat tej opowieści, to specyficzne połączenie historii mumii i angielskich klimatów z początku zeszłego wieku jest dla mnie tak urzekające, iż uważam, że to najlepsze opowiadanie tego tomiku. Koniec kropka. Wpisuje się to w ten dziwny trend opowieści o egipskich nie umarłych, z których wywodzi się film Mumia z początku lat dwutysięcznych (pamiętasz go jeszcze?), mam wrażenie, że to na podstawie tego tekstu zrobiono ten film, jak i powiązania z Egipską Czarownicą Saxa Rohmera, którą przeczytałem i mam ochotę do niej wrócić. Tak bardzo ten motyw mi się podoba. Nie wspomnę już o przemiłych wspomnieniach z Masek Nyarlathotepa, które cały czas gdzieś krążą w moim umyśle. Tam również była Anglia z początku wieku i egipski kult. Wszystko to sprawia, że opowiadanie to powodowało wypieki na mej twarzy ilekroć po nie sięgałem. Jest idealnie pulpową opowiastką grozy, której fabuły może zazdrościć nawet ostatnia ekranizacja Mumii (w sumie piaski czasu powinny ją jak najszybciej zasypać!).

Wartym wspomnienia są jeszcze dwa teksty. Jeden z nich to The Temple of Nephren – Ka i jego klimat rodem z czasów rewolucji francuskiej i czasów Napoleońskich. Naprawdę świetny i klimatyczny tekst oraz następujący po nim tekst pseudonaukowy, który stanowi ciekawą odskocznię od fabularnych poprzedników.

No i Gary Myers. Tutaj zatrzymam się na dłużej. Ktoś kto potrafi połączyć Mitologie i Lovecrafta i Derletha w jeden sensowny kanon? To naprawdę coś ciekawego i wartego głębszego zbadania. Musimy koniecznie udać się w podróż do poznania tego autora!


Kończąc ten przydługi tekst. Ku memu zaskoczeniu jest to jeden z najlepszych zbiorów z Choasium, jakie udało mi się przeczytać i poznać. Bardzo różnorodny i wart zapoznania się, pomimo powtarzających się w nim tekstów, szczególnie w pierwszej połowie. Tworzą one jednak całość i jest to bardzo, ale to bardzo dobra całość. Polecam. 






Różne okładki, najprawdopodobniej w kolejności następujących edycji.