Ostatni mój nabytek, dzięki Twej uprzejmości, został pierwszą lekturą, po kolumbrynie jaką
był NECRONOMICON. Musisz wiedzieć, że podchodziłem do tego tomu z mieszanymi
uczuciami.
Nim jednak
zajmę się zawartością, pozwól, że przedstawię Ci pewną ciekawostkę. Otóż,
wyobraź sobie, okładka owego tomu, to obrazek, który w całej okazałości został
przedstawiony w podręczniku głównym do Call of Cthulhu siódmej edycji, jak i na
pudełku do kości Nyarlathotepa, z ostatnio zakończonego kickstartera Q
Wrokshopu. To tyle, jeśli chodzi o ciekawostki.
Moje
mieszane uczucia związane z tym tomem były efektem przemyśleń, na temat
zawartości. Skoro Bloch pisał najlepsze opowiadania mityczno-egipskie, to czy
jest coś jeszcze do dodania? Być może Maski Nyarlathotepa tak bardzo zawęziły
postrzeganie me tego Boga Zewnętrznego przez pryzmat tylko jednej kultury, a
mianowicie kultury egipskiej (choć Maski dzieją się na pięciu kontynentach i w
każdym z nich Pełzający Chaos ma inną formę). No cóż. Dobrze, że się myliłem w
tej kwestii i zawartość tomu jest bardzo różnorodna, a w drugiej połowie wręcz
genialna! Zacznijmy jednak od początku. Co Ty na to? No tak, nie ma Cię tutaj,
zatem nie możesz odpowiedzieć.
Wstęp
Wielebnego Price’a jak zwykle nie zawodzi i jest wręcz wyznacznikiem dobrej
jakości zawartych później tekstów. Przyzwyczaił nas do tego Robert już nie raz.
Chociaż teraz już chyba nie jest redaktorem w linii fabularnej w Chaosium, nad
czym można tylko ubolewać. Miejmy nadzieję jedynie, że jego następcy będą godni
przejąć po nim schedę.
Pierwszych
kilka tekstów, Lorda Dunsanyego, Lovecrafta, R.E.Ha jak i Yeatsa i Wagnera są
klasą samą w sobie. Nie będę się nawet nad nimi rozpisywał, gdyż trudno tu
napisać coś mądrego o chociażby Duchu Ciemności (jak wiesz moim ulubionym
Lovecraftowskim utworze!) zatem nie będę marnował miejsca na to również tutaj.
Bloch, z powtórzonym z jego tajemnic Glisty opowiadaniem to również jest
kwintesencja egipskiej części Nyarlathotepowatej mitologii. Zatem nie ma co rozpisywać się dalej.
Ale
Lin Carter i jego Klątwa Czarnego Faraona! Na Bogów! Chociaż nie jest tam
powiedziane, że chodzi o Pełzający Chaos, jednakże klimat tej opowieści, to
specyficzne połączenie historii mumii i angielskich klimatów z początku
zeszłego wieku jest dla mnie tak urzekające, iż uważam, że to najlepsze
opowiadanie tego tomiku. Koniec kropka. Wpisuje się to w ten dziwny trend
opowieści o egipskich nie umarłych, z których wywodzi się film Mumia z początku
lat dwutysięcznych (pamiętasz go jeszcze?), mam wrażenie, że to na podstawie
tego tekstu zrobiono ten film, jak i powiązania z Egipską Czarownicą Saxa
Rohmera, którą przeczytałem i mam ochotę do niej wrócić. Tak bardzo ten motyw
mi się podoba. Nie wspomnę już o przemiłych wspomnieniach z Masek
Nyarlathotepa, które cały czas gdzieś krążą w moim umyśle. Tam również była
Anglia z początku wieku i egipski kult. Wszystko to sprawia, że opowiadanie to
powodowało wypieki na mej twarzy ilekroć po nie sięgałem. Jest idealnie pulpową
opowiastką grozy, której fabuły może zazdrościć nawet ostatnia ekranizacja
Mumii (w sumie piaski czasu powinny ją jak najszybciej zasypać!).
Wartym
wspomnienia są jeszcze dwa teksty. Jeden z nich to The Temple of Nephren – Ka i
jego klimat rodem z czasów rewolucji francuskiej i czasów Napoleońskich.
Naprawdę świetny i klimatyczny tekst oraz następujący po nim tekst
pseudonaukowy, który stanowi ciekawą odskocznię od fabularnych poprzedników.
No i Gary
Myers. Tutaj zatrzymam się na dłużej. Ktoś kto potrafi połączyć Mitologie i
Lovecrafta i Derletha w jeden sensowny kanon? To naprawdę coś ciekawego i
wartego głębszego zbadania. Musimy koniecznie udać się w podróż do poznania
tego autora!
Kończąc
ten przydługi tekst. Ku memu zaskoczeniu jest to jeden z najlepszych zbiorów z
Choasium, jakie udało mi się przeczytać i poznać. Bardzo różnorodny i wart
zapoznania się, pomimo powtarzających się w nim tekstów, szczególnie w
pierwszej połowie. Tworzą one jednak całość i jest to bardzo, ale to bardzo
dobra całość. Polecam.
Różne okładki, najprawdopodobniej w kolejności następujących edycji.


