piątek, 16 lutego 2018

1.1 - Necronomicon

Jakimże innym tomem miałbym zacząć ten projekt? Oczywiście tylko i wyłącznie tym! Dodam od razu na wstępie, iż jest to zbiór pochodzący z linii wydawniczej Chaosium Fiction, opatrzony nieocenionymi komentarzami wielebnego Roberta M. Price’a Jest to opasłe tomisko, ponad 540 stronicowe w formacie octavo. Szata graficzna jest standardowa jak na to wydawnictwo i w sumie nie ma się do czego przyczepić. Tu i tam można zobaczyć jakieś grafiki urozmaicające zawartość. Nie ma ich dużo zaznaczam. Wszystkie są w standardowym, jak na te linię wydawniczą stylu.
 
Okładka pierwszej edycji.


Książka została podzielona na trzy duże rozdziały. Dobrze, że tak uczyniono, gdyż gdyby je wymieszać powstałby miszmasz nie do przetrawienia. A tak mamy całkiem nieźle stworzony zbiór nie tylko opowiadań. Ale o tym poniżej.

Pierwszym rozdziałem są wspomniane powyżej opowiadania i tutaj nie wybiegają one poza standard z innych tomów chaosiumowskiej fikcji. Żadne z nich nie złapało mnie jakoś szczególnie za serce, tudzież wyobraźnię bardziej niż inne. Nie zrozum mnie źle, oczywiście są one na dobrym poziomie, lecz nie na takim, by stać się jakoś szalenie inspirującymi. Bodajże ostatnie z nich było w jakiś sposób bardziej oryginalne od pozostałych, co dobrze świadczy o autorze. Jednak, jak już wspomniałem nic ponadto.

W drugim rozdziale mamy do czynienia z różnymi wersjami plugawej księgi szalonego Araba. Kilka jej wersji, a raczej fragmentów wersji jest przedstawionych na kartach tego zbioru. Można się z nimi zapoznać. Tutaj występuje ciekawa zbieżność. Nie wiem, czy wiesz, ale w każdym z nich można znaleźć znany nam wszystkim kuplet, poza tym reszta fragmentów, szczególnie autorstwa Mistrza została wciągnięta w ich treść w mniej bądź bardziej udany sposób. Dla mnie ten rozdział był najtrudniejszy do przeczytania, gdyż staro angielszczyzna, na którą silili się niektórzy autorze, podczas kompilacji „swojej” wersji tej bluźnierczej księgi, sprawiła, że zapoznawanie się z treścią stanowiło drogę przez mękę i bardzo spowolniło mój postęp w tym zadaniu. Nawet fakt, że jeden z tych tekstów napisany został przez Lina Cartera inny przez Franka Belknapa Longa, nie sprawiły że czytało mi się lepiej. Wręcz przeciwnie. Oczywiście jest to subiektywne spostrzeżenie, które nie zawsze będzie zachodziło.

Trzecia cześć całości to komentarze. Tutaj książka zaczyna dopiero błyszczeć w całej swojej niewypowiedzianej okazałości. Nie tylko przywołana jest tu historia Necronomiconu, ale również dwa teksty poświęcono (wreszcie) jego autorowi. Lecz ostatni esej, autorstwa samego Wielebnego, jest po prostu najlepszym tekstem. Analiza porównawcza fragmentów Necronomiconu, przeprowadzona przez Price’a jest cudownym źródłem informacji o nim. W dodatku użycie w tej metodzie zarówno Biblii jak i Koranu, stanowi dodatkowy element uwierzytelniający cały ten proces. Wszystko fachowo opisane, łącznie z przedstawieniem metodologii jak i założeń. Tekst ów mógłby pokazać się w oddzielnej książeczce i z miejsca bym nabył go, bez mrugnięcia okiem. Potem można by go wykorzystać między innymi jako bardzo dobrą pomoc do gry.
 
Okładka drugiej edycji.
Podsumowując. Tom, bo na pewno nie tomik jest wart zainteresowania, chociaż muszę przyznać, że im dalej w las, tym jest lepiej. Chyba pierwszy raz spotkałem się z połączeniem fikcji i bardziej naukowych traktatów, w książce z Chaosium. Nie przypominam sobie, by jakikolwiek inny tom był stworzony w taki sposób. No, ale cóż. Tutaj mamy do czynienia z Necronomiconem!


piątek, 9 lutego 2018

Cześć!

Na tym blogu chciałbym przedstawiać swoje zdanie na temat książek przeze mnie czytanych oraz autorów tychże. Chętnie wymienię spostrzeżenia na ich temat z resztą Szanownych Czytelników, jeśli takowi się znajdą. 

Co do częstotliwości publikowania na tym blogu, wypowiadać się na razie nie będę, gdyż nie jestem w stanie powiedzieć jak życie pozwoli na tę drobną przyjemność. 

To tyle słowem wstępu.