Jakimże innym tomem miałbym
zacząć ten projekt? Oczywiście tylko i wyłącznie tym! Dodam od razu na wstępie,
iż jest to zbiór pochodzący z linii wydawniczej Chaosium Fiction, opatrzony
nieocenionymi komentarzami wielebnego Roberta M. Price’a Jest to opasłe tomisko,
ponad 540 stronicowe w formacie octavo. Szata graficzna jest standardowa jak na
to wydawnictwo i w sumie nie ma się do czego przyczepić. Tu i tam można
zobaczyć jakieś grafiki urozmaicające zawartość. Nie ma ich dużo zaznaczam.
Wszystkie są w standardowym, jak na te linię wydawniczą stylu.
Książka została podzielona na
trzy duże rozdziały. Dobrze, że tak uczyniono, gdyż gdyby je wymieszać
powstałby miszmasz nie do przetrawienia. A tak mamy całkiem nieźle stworzony
zbiór nie tylko opowiadań. Ale o tym poniżej.
Pierwszym rozdziałem są wspomniane
powyżej opowiadania i tutaj nie wybiegają one poza standard z innych tomów
chaosiumowskiej fikcji. Żadne z nich nie złapało mnie jakoś szczególnie za
serce, tudzież wyobraźnię bardziej niż inne. Nie zrozum mnie źle, oczywiście są
one na dobrym poziomie, lecz nie na takim, by stać się jakoś szalenie
inspirującymi. Bodajże ostatnie z nich było w jakiś sposób bardziej
oryginalne od pozostałych, co dobrze świadczy o autorze. Jednak, jak już
wspomniałem nic ponadto.
W drugim rozdziale mamy do
czynienia z różnymi wersjami plugawej księgi szalonego Araba. Kilka jej wersji,
a raczej fragmentów wersji jest przedstawionych na kartach tego zbioru. Można
się z nimi zapoznać. Tutaj występuje ciekawa zbieżność. Nie wiem, czy wiesz,
ale w każdym z nich można znaleźć znany nam wszystkim kuplet, poza tym reszta
fragmentów, szczególnie autorstwa Mistrza została wciągnięta w ich treść w
mniej bądź bardziej udany sposób. Dla mnie ten rozdział był najtrudniejszy do
przeczytania, gdyż staro angielszczyzna, na którą silili się niektórzy autorze,
podczas kompilacji „swojej” wersji tej bluźnierczej księgi, sprawiła, że
zapoznawanie się z treścią stanowiło drogę przez mękę i bardzo spowolniło mój
postęp w tym zadaniu. Nawet fakt, że jeden z tych tekstów napisany został
przez Lina Cartera inny przez Franka Belknapa Longa, nie sprawiły że czytało mi
się lepiej. Wręcz przeciwnie. Oczywiście jest to subiektywne spostrzeżenie,
które nie zawsze będzie zachodziło.
Trzecia cześć całości to komentarze.
Tutaj książka zaczyna dopiero błyszczeć w całej swojej niewypowiedzianej
okazałości. Nie tylko przywołana jest tu historia Necronomiconu, ale również
dwa teksty poświęcono (wreszcie) jego autorowi. Lecz ostatni esej, autorstwa
samego Wielebnego, jest po prostu najlepszym tekstem. Analiza porównawcza
fragmentów Necronomiconu, przeprowadzona przez Price’a jest cudownym źródłem
informacji o nim. W dodatku użycie w tej metodzie zarówno Biblii jak i Koranu,
stanowi dodatkowy element uwierzytelniający cały ten proces. Wszystko fachowo
opisane, łącznie z przedstawieniem metodologii jak i założeń. Tekst ów
mógłby pokazać się w oddzielnej książeczce i z miejsca bym nabył go, bez
mrugnięcia okiem. Potem można by go wykorzystać między innymi jako bardzo dobrą
pomoc do gry.
Podsumowując. Tom, bo na pewno
nie tomik jest wart zainteresowania, chociaż muszę przyznać, że im dalej w las,
tym jest lepiej. Chyba pierwszy raz spotkałem się z połączeniem fikcji i
bardziej naukowych traktatów, w książce z Chaosium. Nie przypominam sobie,
by jakikolwiek inny tom był stworzony w taki sposób. No, ale cóż. Tutaj
mamy do czynienia z Necronomiconem!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz